L-ARGININA

Znaczenie L-argininy dla stanu układu sercowo-naczyniowego

Historycznie patrząc ludzie ciągle są głodni. W przeszłości głównie wymierali z wycieczenia i tak objawiał się skutek głodu. Dzisiaj niekoniecznie. Chociaż nadal są takie grupy ludzi, istnieją i inne. w których głód doprowadza do pozornej obfitości. Otyłość to dzisiejsza epidemia będąca tego przykładem. Także jest przejawem głodu. Może pojawiać się na poziomie umysłu, nie tylko ciała, a wtedy niepotrzebne, nie do użycia, niestrawione informacje oblepiają człowieka, jak tkanka będąca ciężarem.

Medice, cura te ipsum!

– Lekarzu, lecz się sam. To powiedzenie znane jest od starożytnych czasów i ma swoje ugruntowane miejsce w historii ludzkości. Są tysiące innych powiedzeń, jak na przykład Cave canem! – strzeż się psa!, które zawierają pewne utrwalone mądrości ludowe. Lekarz uczy się przez liczne lata, (tak jak i ja to czyniłem), tego jak poznać chorobę, jak ją zrozumieć i jak z nią walczyć. Ale zwykle nie starcza mu czasu na to, aby nauczyć się czym jest zdrowie.

Stąd pojawiły się takie przekonania (przy nieskutecznej sztuce lekarskiej), jak: sam zajmij się swoim zdrowiem, sam zajmij się swoim losem.

Jeżeli nie weźmiesz odpowiedzialności za siebie, to może się okazać( i ze zgrozą się o tym przekonasz), że inni, w pewnych warunkach, mogą nie nadążyć za twoimi potrzebami; nie spełnią twoich oczekiwań I nie wykonają tego, co, gdybyś na czas sam wziął odpowiedzialność za siebie, uczyniłbyś ty sam z najlepszym skutkiem. dla siebie.

W naszym kręgu kulturowym dwu lekarzy homeopatów, Constantine Hering i Prafull Vijayakar, których można nazwać nam współczesnymi, zbudowało coś takiego, co w tradycji homeopatii jest bardzo żywym i ważnym tematem, a mianowicie prawo zdrowienia naturalnego. Pokazuje ono naturalne wektory, kierunki procesów zachodzących w ciele człowieka, które warunkują zdrowienie.

Kiedy człowiek wraca do zdrowia i kiedy trwa w zdrowiu, ma energię do działania i wewnętrzną motywację; chce mu się coś robić, ponieważ ludzie w zdrowiu są samomotywujący się, są twórczy.

Jeżeli człowiek jest zniechęcony, lub ma plany i nie może ich zrealizować, bo nie ma na to sił, to znaczy, że nie jest w pełni zdrowia.

Najpierw musi być zdrowe to, w czym i przez co przejawia się umysł, czyli ośrodkowy układ nerwowy. (I cała dbałość i ekonomia przyrody dąży do tego, aby na podobieństwo kampanii wojennych wobec naporu wroga utrzymać linię frontu w takim miejscu, by jeszcze można było żyć, żeby można było działać i mieć szansę na wygraną w przyszłości.)

A więc objawy chorobowe najpierw pojawiają się na obwodzie i dopiero jeżeli proces chorobowy postępuje, wędrują ku wnętrzu.

(Tradycja medycyny tybetańskiej, chińskiej, ayurwedyjskiej, starogreckiej wskazuje nam na to, że serce nigdy nie choruje same z siebie. To Cesarz naszego ciała i pozostaje on zdrowy, jeżeli jego ministrowie są zdrowi i pełnią skutecznie określone zadania wg jego rozkazów. Dzięki ich pracy należne mu miejsce pozostaje nienaruszone.

Na filmie pokazującym zatruty świat, widzieliśmy w jakich żyjemy warunkach, jak jesteśmy jakościowo wygłodzeni, jak jesteśmy zaśmieceni produktami naszych myśli i konsekwencją ich obecności, która ubrała się w technologiczne wynalazki, wynalazki, nad którymi nie panujemy do końca. Na dodatek, jeszcze nie mamy czasu nawet dla samych siebie, czyniąc to wszystko pozornie dla siebie.

Wtedy, gdy czas nagli, „krótkie ścieżki dostępu” stają się palącą potrzebą; konieczne są protezy na tyle sprawne, żeby przy zachwianiu funkcji owych symbolicznych ministrów, można było wprowadzić do organizmu coś, co podtrzyma nasze życie na odpowiednim poziomie i być może dożyjemy do chwili, w której uczynimy wielkie „AHA”, rozpoznając co jest dla nas w życiu najważniejsze. Jeśli znajdziemy odpowiednio skuteczne protezy, zdążymy rozpoznać, co jest dla nas najważniejsze, to wtedy być może wykorzystamy szansę działania zgodnego z tym priorytetem.)

Co zrobić by ochronić wnętrze? Kluczem do powodzenia jest energia życiowa. Jej niedostatek jest początkiem problemu. A co jest źródłem tej energii?

Empedokles z Akragas – starożytny Grek zachowany został w tradycji, w historii filozofii, jako ten, który uczył o czterech żywiołach:

OGNIU,

POWIETRZU,

WODZIE i

ZIEMI.

Mamy tego ekspresję w materii naszego ciała. Dominujące pierwiastki to: wodór. tlen. azot i węgiel. Każdy z nich odpowiada jednemu z tradycyjnych żywiołów. Popatrzmy jaki jest skład powietrza atmosferycznego. 78% azotu, a my tak na co dzień jesteśmy przekonani, że najważniejszy jest tlen, odnosimy się do niego tak, jak do źródła życia bez mała. Procentowo jest go jednak znacznie mniej. Jaką więc rolę pełni azot?

PRO ARGI 9 PLUS

W latach 70.– 80. fizjologowie z Instytutu im. Lumumby w Moskwie prowadzili bardzo intensywne badania na temat głodówek. Okazało się, że ludzie zamknięci w szczelnej klatce, zawierającej zamkniętą, skończoną ilością powietrza w jej wnętrzu, w czasie głodówki trwającej 50-60 dni, przestawali tracić na wadze po wstępnej utracie około 10–30% wagi. Znaczniki izotopowe wprowadzone do otaczającego ich powietrza pokazały, że organizmy tych ludzi asymilowały z otoczenia azot, który podtrzymywał stan ich tkanek, wspierał budowę własnych białek nie dostarczanych inną drogą przy braku pokarmu.

Zatrzymajmy to w umyśle i przejdźmy do analizy omawianych dzisiaj produktów. Mamy ów nośnik w szczególnej formie służącej jakościowemu dożywianiu naszego organizmu. Cały skład preparatu służy temu, aby arginina doprowadzona krótką ścieżką do komórek. chociaż możliwa do syntetyzowania w zdrowym organizmie ludzkim, to jednak nie w pełni budowana w organizmie niezdrowym, stała się bogatym źródłem tlenku azotu na poziomie komórkowym.

Mieliście Państwo sygnał w czasie filmu informujący o Nagrodzie Nobla z 1998roku za odkrycie działania tlenku azotu pochodnego argininy na układ naczyniowy i serce oraz o ogólnoustrojowych skutkach jego obecności w krążeniu krwi.

No tak, odkrycie było wielkie i znaczące, ale wcale na tym odkryciu nie opiera swojej egzystencji dzisiejsza kardiologia kliniczna. Jest tysiące sposobów postępowania, w tym bardzo liczne ratujące życie, ale dziś uratowane życie dzięki postępowi technologii, wcale nie wystarcza. Ten ratunek wcale nie daje pewności, że jutro, jeśli nie zrobimy czegoś więcej, problem nie wróci. Będziemy jeszcze przynajmniej przez chwilę aktywni zawodowo u tego samego pracodawcy, mieszkający w tym samym mieście, żyjący w tej samej rodzinie, odżywiający się na tej samej stołówce zaopatrywanej przez tąsamą kuchnię z tym samym składem kucharzy, w której żywiliśmy się dotychczas. Jest godnym zastanowienia, czy te same, stare nawyki i działania, te same dawne warunki mogą przynieść inne niż dotychczas skutki w naszym życiu. Wydaje się to mocno wątpliwe.

PHYTO-LIFE

Chcę Państwu powiedzieć o genialnym zakładzie produkcyjnym ziemskiej przyrody. Las. Takie urządzenie, które potrafi z głębokości wielu metrów pod ziemią wyciągnąć, (działając na poziomie mikroskopijnym), wodę i podnieść ją na kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt metrów ponad poziom ziemi i przepompowywać w ciągu doby tony tego płynu, jedynie siłą słońca. Dzięki liściom, dzięki organellom komórkowym, dzięki chlorofilowi, który jest zawarty w tych organellach.

Jakiego rodzaju urządzeniem jest roślina? drzewo? Jaka ilość spalin wydostaje się z niego na dobę? Jak mocno zatruwa ziemskie środowisko? Czy zatruwa?

Żyjemy siłą Słońca. Jest takie powiedzenie: „Herba est ex luce” – rośliny, zioła są ze światła. Cała nasza biologiczna możliwość istnienia, zasadza się na sile Słońca, a pośrednikiem między nami a Słońcem jest roślina.

Oczywiście pewne elementy tego zagadnienia możemy opisać szczegółowo wzorami chemicznymi, zasymulować reakcje chemiczne, które zachodzą w tych drobinach, w tych organellach roślinnych. Ale równocześnie, kiedy zdobędziemy się na pogląd szerszy, bardziej syntetyzujący zagadnienie, to przekonamy się o rzeczy następującej, którą wnikliwi obserwatorzy obserwowali przez tysiąclecia. Rozpoznawali to, nazywali i wykorzystywali.

W budowie rośliny zawarty jest szczególny kod:

1/ system korzeniowy,

2/ pień i liście, a następnie

3/ kwiaty i owoce.

System korzeniowy rośliny odpowiada ośrodkowemu układowi nerwowemu człowieka. Substancje, które roślina tam gromadzi, przetwarza w sposób genialny, działają bardzo mocno na funkcje układu nerwowego.

System pnia i liści szczególnie związany jest z płuco-sercem, z krążeniem płynów w organizmie, z dostarczaną energią. Ponieważ zielony liść jest najbardziej dynamicznym, najbardziej energetycznym elementem żywej rośliny. To dzięki jego funkcji zachodzi wszystko, co roślina potrafi zrealizować – docelowo kwitnienie, a potem owocowanie.

Kwiat i owoc dokonane, są jakby syntezą, magazynem, zamknięciem tego wszystkiego, jakby zakapsułowaniem elementu życia, celem przechowania albo przekazania następnym pokoleniom albo przekazania pasożytom, tzn. zwierzętom, ptakom, bydłu, albo ludziom, którzy to spożyją. Tak przebiega cykl odżywiania na ziemi, taki jest łańcuch pokarmowy. W sile owocu zawarta jest potencja rozrodu dla następnych pokoleń rośliny. Owoc zawiera w sobie uśpione nasienie, które musi mieć bezpośredni dostęp do zasobów energetycznych, aby przejść cały proces, z którego w konsekwencji np. po latach wyłoni wyrosłego dęba albo piękną sosnę, albo tylko jabłonkę czy tylko acaję, czy tylko krzew herbaciany. A każde z nich to jakby misterium, zawierająca tysiące przemian chemicznych, tysiące konsekwencji.

Jeśli umysł analityczny wyposażymy w możliwości laboratoryjne, które człowiek zaprzęgnie do pracy poznawczej, to może się okazać, że po 50-60 latach znowu będzie wielki wykrzyknik zdziwienia. Być może okaże się, że będziemy w stanie nazwać ułamkowo zanalizowany fragment egzystencji danej rośliny, cudownie pasujący do aktualnego programu badawczego wdrożonego przez ludzi. Oznacza to, że wysiłkiem umysłu uświadomiliśmy sobie to, co towarzyszyło nam przez liczne pokolenia, przez tysiąclecia trwania życia na Ziemi. Było obok nas, jest i dopóki tego nie zniszczymy, będzie na wyciągnięcie ręki, jako służące nam i przychodzące z pomocą.

Zobaczcie Państwo w centrum wzoru chemicznego symbolizującego chlorofil jest magnez. Magnez związany jest z zieloną barwą roślin. Związany genialnie z funkcją wątroby i niosący ze sobą tysiące możliwości oddziaływania na ośrodkowy układ nerwowy poprzez przemianę materii.

Nasz pogląd potoczny jest taki: tak, tak; witamina B6 z magnezem dobrze działa na stres. Potrafi nas rozluźnić i a nawet więcej…

Jeżeli macie Państwo do czynienia z preparatem, który zamknięty jest w tabletce, on znowu został „uśpiony”. Jeżeli macie Państwo do czynienia z preparatem, który jest w postaci płynnej, to jest on wybitnie łatwy do zaktywowania w organizmie. Nie wymaga wielkiej pracy ze strony układu trawiennego,(tak wielkiej jak przy tabletce). Nie ma też po drodze tak wielu strat; a więc sposób podania ma niebywałą wagę, jeśli mamy na celu osiągnięcie szybkiego i pewnego skutku.

Mamy informacje o składzie preparatu, o tym złożeniu w postaci chemicznej soli chlorofilowej zawierającej m.in. miedź i sód, (notabene te dwa składniki wybrane eksperymentalnie, jako odpowiednie, w oparciu o prace laboratoryjne, których krótkie przejawy widzieli Państwo na filmie.)

I sód i miedź mają wybitną korelację do funkcji nerki. Z perspektywy homeopatii czy starożytnej alchemii zawsze rozpoznawano, że metal jakim jest miedź i ziemia alkaliczna jakiej przejawem jest sód, mają szczególne powinowactwo do nerki i przy określonym sposobie spreparowania potrafią wzmacniać energetykę nerki wyraźnie poprawiając jej funkcjonowanie.

Rozwińmy jeszcze jeden temat. Johann Wolfgang Goethe. – poeta, pisarz, ale jednocześnie genialny badacz Przyrody. Jego praca p.t. Farben lehren – Nauka o barwie, zawiera unikalną koncepcję postrzegania barw i opisuje szeroko konsekwencje tego postrzegania.

Kiedy patrzymy na roślinę i obserwujemy jak w toku rozwoju, jak w cyklu wegetacyjnym zmienia ona swoją barwę, to dociera do nas konkretna informacja. To nasz mózg, nasza kora mózgowa interpretuje to, co odbierają oczy i umysł nazywa to taką lub inną barwą. Ale co to oznacza dla obserwowanego przez nas obiektu? Obiekt odbija taki fragment promieniowania elektromagnetycznego, który my rozpoznajemy i nazywamy go określoną barwą, a zatrzymuje całą resztę promieniowania. A więc, jeżeli sięgamy po owoc o np. czerwonym kolorze,(w naszym odbiorze), to oznacza, że ma on wszystko poza tą odbitą czerwienią. Zatrzymał w sobie rozległe spektrum promieniowania elektromagnetycznego pozbawione tego co odbił, a więc wszystko poza czerwienią.

(W konsekwencji powyższych stwierdzeń istnieją całe systemy w zakresie ziołolecznictwa i dietetyki, które potrafią budować indywidualną dietę adekwatną do warunków życia, do sytuacji, powiem nawet do problemu chorobowego danego człowieka, opierająca się na kodzie barwnym. To, że w naczyniach użytych do prezentacji preparatów w czasie prezentowanego filmu zaobserwowali Państwo określone różne barwy miało znaczenie.Ten przekaz miał zachęcić Państwa obserwujących trzy przedstawiane preparaty: ProArgi 9, Phyto-Life i Mystify do ich nabycia.) Barwa niesie ze sobą informację.

Człowiek odżywia się w ten sposób, że najpierw widzi. Kiedy widzimy barwę owoców, szczególnie naturalnych produktów przyrodniczych, już się odżywiamy. Potem dociera do nas zapach, a dopiero potem, gdy spożywamy pokarm dociera smak i to „coś” w sensie grubo materialnym. Następuje suma przemian trawiennych, biochemicznych i są tego konsekwencje w ciele, ale początek przemian ma miejsce, kiedy kontaktujemy się wzrokiem z substancją, z jej emanacją, mierzalną fizycznie określonym fragmentem spektrum barw.

MYSTIFY

Z czym mamy do czynienia w trzecim preparacie, w Mystify? Najbardziej kluczowym elementem jest ekstrakt z jagody acaji i ekstrakt z liści herbaty. Podam Państwu jako ostatni w moim wystąpieniu sposób spojrzenia na zagadnienie antyoksydantów. Jaki jest sens tego co nazywamy pojęciem antyoksydantów? Organizm w czasie trwania życia zużywa się, do pewnego stopnia, w mniejszym lub większym zakresie. Historia Europy notuje taką osobistość, jak Paracelsus Theophrastus Bombastus von Hohenheim – szwajcarskiego alchemika, lekarza, filozofa. Medycyna uważa go za ojca jatrochemii. Od niego biorą początek koncerny farmaceutyczne. Homeopaci też uważają go za genialnego prekursora homeopatii. Z jego osobą łączy się wprowadzenie praktyki takiego preparowania substancji, aby możliwe było wydobycie z nich Archeusza, czyli ducha, w naszym współczesnym języku, czystej informacji nieobciążonej materialnym nośnikiem. Paracelsus nauczał, że cztery żywioły konstytuują ciało człowieka a ich równowaga i umiejętność utrzymywania tej równowagi są podstawą zachowania zdrowia.

Trzy środki, z którymi Państwo się dzisiaj spotykają: ProArgi 9 plus, PhytoLife i Mistify skupione są cały czas na ochronie Cesarza czyli serca. W sposób genialny uzupełniają swoje zakresy działania. Każdemu z nich można by poświęcić wiele godzin omawiania szczegółów analitycznych.

Ale mój pomysł, jakim go Państwu dziś przedstawiłem, był zupełnie inny. Podsumowuję go stwierdzeniem „Jak ochronić Cesarza?” Jeżeli udało mi się wzbudzić Państwa zainteresowanie tym tematem, które zaprocentuje ochotą poznawania zasygnalizowanego zagadnienia w szczegółach, to będę przekonany, że nie zmarnowałem ani swojego ani Państwa czasu.

Dziękuję za uwagę,

dr Robert Zawiślak

(wg stenogramu wykładu wygłoszonego na uroczystości Poland Launch

Frmy Synergy World Wide w dniu 20.10.2012)